Przeglądam Facebook i natrafiam na niezłe kuriozum. Firma oferująca adopcję wirtualna kur. Za prawie 40 zł/ miesięcznye można adoptować kurę, dać jej imię a w zamian wyślą nam 20 jajek miesięcznie do domu. Dostajemy zdjęcie kurki, możemy wykupić kilkumiesięczne pakiety (rozumiem, że bez ryzyka padnięcia kury w tak zwanym międzyczasie), zostaniemy wymienieni na kanale kurzym na Youtube. Na serio. To się dzieje naprawdę. Czytam i nie wierzę.
Co za jaja dostajemy od producenta? Jaja od kur z chowu ściółkowego, z fermy. Żadne tam eko wolnowybiegowe od rolnika.
Chów ściółkowy to kura w kurniku, a konkretniej do 25 sztuk na m2. Kura może się swobodnie przemieszczać i ma grzędy. Dalej nie grzebie w ziemi, nie kąpie się w piasku i nie widzi słońca. To przemysł, na wielka skalę.
Na serio wchodzicie w to? Nie macie zaprzyjaźnionych ludzi na wsi od których możecie kupić jajka? Bo to jest jedyna szansa na jajka wolnowybiegowe, takie które dostajecie we wspomnianym wyżej pakiecie znajdziecie w ladzie chłodniczej w hipermarkecie.
To tak zwane jajko z „dwójka” czyli chów ściółkowy. Klatkowy to „trójka”. Jajko przypominające w smaku jajko, za które warto zapłacić to „zerówka”
Chcecie zdjęcie kury? Wyślę Wam.
Chcecie zdjęcie kury? Wyślę Wam.


Za darmo…
Mogę nawet przejść się do sąsiadów byście mieli różnorodność upierzenia.
A może to zwyczajnie znak naszych czasów? Potrzeba z jednej strony bliskiego bycia „w naturze” przy tym totalnie oderwana od rzeczywistego sposobu wytwarzania produktu spożywczego?


Niedługo będziemy adoptować słodkie prosiaczki z tuczarni, będziemy dostawać foty ich różowych ryjków w zamian za 100 plnów, choć może wtedy kawałek łopatki na tacce zafoliowany w lodówce przestanie być wyrwany z kontekstu.
Rozumiem, że w pakiecie z kurą nie ma zaproszenia na utylizację w przypadku padnięcia czy też po zakończeniu cyklu nieśności, gdy karmienie jej zwyczajnie się nie opłaca…
A może wtedy wyślą nam truchło w pojemniku oznaczonym kodem i przesypanym wapnem?

P.S. Na ostatnim zdjęciu jest bażant, między nim a kurą jest różnica taka jak między jajkiem z dwójką a jajkiem od szczęśliwej kury, nawet takiej która nie ma selfie i imienia.

P.S. Na ostatnim zdjęciu jest bażant, między nim a kurą jest różnica taka jak między jajkiem z dwójką a jajkiem od szczęśliwej kury, nawet takiej która nie ma selfie i imienia.
