„Kiedyś na płocie było napisane dupa, pogłaskałem i się drzazga wbiła. Od tego czasu nie wierzę w słowo pisane”. To dobre motto wprowadzające w temat ślepej wiary we wszystko co jest napisane w internecie i pokazuje się w telewizji.
Niedziela, blady świt. Szykuję się na kurs dla kandydatów na myśliwych, odpalam rano komputer, popijam kawę. Cały dom jeszcze śpi. W pewnym momencie omal nie dławię sie kawą. Na Facebooku obserwuję kilka pseudoekologicznych stron więc na bieżąco jestem ze wszelkimi głupotami tam wypisywanymi, ale dziś „miłośnicy przyrody” przeszli samych siebie. Dla żartu ktoś umieścił na ich stronach następujące zdjęcie
I nagle pojawia się fala komentarzy: „Oszołomy”. „Mordercy”, „Jezusie nawet hipcie nie mogą żyć spokojnie. K…a za chwilę będzie człowiek na człowieka polował, żarł ludzie mięso i chodził w kurtkach z ludzkiej skóry”, „potwory nie ludzie!!!”, „żałosny ch..”.
Pisownia w zasadzie prócz redukcji wulgaryzmów oryginalna. I tak mam wrażenie wygląda większość takich wpisów.
Kolejna strona – zdjęcie ukradzione z amerykańskiego bloga, dzieciaka, z tuszą kaczki i cała epistoła na temat tego, jak to zwyrodnialcy w Polsce zabierają dzieci na polowania. Manipulacja na każdym kroku pełną gębą.
Z kolei po komentarzach można wnioskować że komentujący cierpią na syndrom bambi. Wyidealizowany obraz przyrody, ze zwierzaczkami niczym z filmów Disneya, o wielkich oczach, gdzie człowiek stanowi największe zagrożenie a wszyscy inni się kochają, to obraz swiata, który wyziera z tych komentarzy. Jeśli chcecie przeczytać więcej, mozecie to zrobic tu klik.
Daleka jestem od przekonywania kogokolwiek, by pokochał myśliwych, ale chciałabym po prostu by ludzie mieli nieco więcej rozsądku, w momencie gdy wilk z zagrody wywleka ci kozę czy zjada psa, jastrząb poluje na twoje kury, wsiedlone przez myśliwych kuropatwy maja marne szanse przeżycia, bo szczepionka na lisy spowodowała, że jest go czterokrotnie więcej niż było przed zrzucaniem szczepionek, przyroda pokazuje bardziej prawdziwe oblicze. Znajomość przyrody to cos więcej niż głos Krystyny Czubówny płynący gładko z 52calowego ekranu, to coś więcej niż krzykactwo i deformacja rzeczywistości polowań w telewizyjnej stacji z niebieskim kółkiem. Gdybym miała znaleźć analogię do przekazu z tej stacji o myślistwie, to jest mniej więcej tak wiarygodna jak rzeczywistość polityczna pokazywana w TVP;]
Zanim zatem klikniecie w kolejne zdjecie wyrwane z kontekstu, skomentujecie na Facebooku warto się zastanowić. Ile procent prawdy jest w przekazie. Bo jeśli wydaje się Wam, że wszyscy uważaja, że to prawda, więc jest to prawda, jesteście w błędzie. Wszelkie wpisy usiłujace wyjaśnic cokolwiek albo ukazać manipulację znikają w oka mgnieniu. A kłamstwo powtarzane sto razy wbrew obiegowemu powiedzeniu, nigdy nie będzie prawdą.
P.S. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o hipopotamach syberyjskich zapraszam do Departamentu Środowiska w San Escobar.
