„Mama zaśmiała się. A potem powiedziała z głębokim namysłem: – Czy wiecie, że odkąd tu mieszkamy, mam wciąż uczucie, że jesteśmy na jakiejś wycieczce? Bo tutaj wszystko jest inaczej, tak jakby codziennie była niedziela. Zastanawiam się, czy to jest dobre” Tatuś Muminka i morze
Lubię ten fragment Muminków, dalsza część sugeruje że w końcu przyjdzie poniedziałek i nic nie będzie takie jak w niedzielę.
Czym jest niedziela? Czasem by spokojnie wypić herbatę z kimś bliskim, poczytać dziecku książkę. By usiąść na fotelu i popatrzeć w ogień, powycinać razem wycinanki, pójść z psem na spacer, nawet nie daleki. Zjeść razem posiłek, pożartować.

Czasami słyszę od znajomych jak to ja mam cały rok wakacje, na agrowczasach właśnie. Taką wieczną niedzielę. Zawsze wtedy mówię, przyjedź, popracuj z nami tydzień, poczujesz jak jest i szybko uciekniesz do swojej pracy na którą narzekasz. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
Zagonić sie i zapętlić można wszędzie, nawet na błogiej wsi. Nie trzeba korporacyjnego wyścigu z oddechem kolegi na plecach. Tak samo jak można znaleźć swoje zen w korporacji.
Dbajmy więc o to by codziennie była u nas niedziela, Chociaż chwilę.
Ja staram się o ten czas każdego dnia, nawet kiedy zwyczajnie jest ciężko. I wracam do Muminków, pasjami. Jako osoba uzależniona od ich Doliny i mądrości zeń pochodzącej.
Zaparzacz z Tatusiem Muminka, sowa, zastawa Lewcia pochodzą ze sklepu Pikinini, można podejrzeć sklep na facebooku














