Drugie urodziny, w dwóch turach, poważna sprawa. Imprezy dwie, dużo gości. Zaciesz po same uszaki, dużo pyszności i prezentów. Czy było fajnie? Zapytajcie moich gości. Kto nie był gapa, niech żałuje! Zapraszam na stopklatki urodzinowe zatem. podobne wpisy będą urodziny! Piątek to dzień déjà vu popchnąć marzenia Filmik i rękodzieło Od Łucyi dni dwanaście policz […]
Category: Kuchnia
-
-
Najdroższe pieczarki świata
Lubię zestawy DIY. Zrób sobie sam, wyhoduj, wyczaruj. Tak więc gdy znalazłam na Allegro zestaw do domowej uprawy pieczarek napaliłam się, jak to będzie bajecznie i co ja będę z nich robić. A jak było? Kurier przywiózł karton z idiotoodporną instrukcją. Podlewałam, okrywałam, zraszałam, zasypywałam, rozgrabiałam. Po 3 tygodniach zaczął się wysyp pieczarek. A ja […]
-
Pstrąg tęczowy z grilla z czosnkiem niedźwiedzim i grillowaną papryką
Grillowanie zaplanowane było wcześniej, może niekoniecznie na niedzielne popołudnie. Raczej jako kolacja dla dwojga. Bez dziecka. Niestety saturday night fever – niewiele mająca wspólnego z błogim imprezowaniem, za to wiele z wykończonym rodzicem, pogotowiem i lejącym się przez ręce maluchem pokrzyżowała plany. Żadnego winka i wieczornego siedzenia na tarasie. Ryb w naszym domu nie je […]
-
Pstrąg tęczowy z grilla z czosnkiem niedźwiedzim i grillowaną papryką
Grillowanie zaplanowane było wcześniej, może niekoniecznie na niedzielne popołudnie. Raczej jako kolacja dla dwojga. Bez dziecka. Niestety saturday night fever – niewiele mająca wspólnego z błogim imprezowaniem, za to wiele z wykończonym rodzicem, pogotowiem i lejącym się przez ręce maluchem pokrzyżowała plany. Żadnego winka i wieczornego siedzenia na tarasie. Ryb w naszym domu nie je […]
-
Dziś nie będzie sernika i basta!
Ostatnio goście, goście i jeszcze raz goście. Dziś tupnęłam nogą, zbuntowałam się przed pieczeniem trzeciego już sernika w tym tygodniu. Wszyscy goście kochają mój sernik, więc im dogadzam. W sumie po to się zaprasza gości, by im dogodzić. Ale sernik mi się znudził, zbrzydł. A gdy przyszedł ten dzień, że siedząc przy stole nie ukroiłam […]
-
Dziś nie będzie sernika i basta!
Ostatnio goście, goście i jeszcze raz goście. Dziś tupnęłam nogą, zbuntowałam się przed pieczeniem trzeciego już sernika w tym tygodniu. Wszyscy goście kochają mój sernik, więc im dogadzam. W sumie po to się zaprasza gości, by im dogodzić. Ale sernik mi się znudził, zbrzydł. A gdy przyszedł ten dzień, że siedząc przy stole nie ukroiłam […]
-
legumina z truskawkami
Klasyczny podwieczorek. Chodził za mną od rana.W sam raz do kawy mrożonej.Fajnie się wpisuje w nurt „truskawki w różnych formach” na innych blogach.Miłego popołudnia! P.S. Jadacie jeszcze podwieczorki? Czy może podwieczorek to taki twór co odszedł bezpowrotnie do lamusa? podobne wpisy Czas na gorącą kawę glebowe rozrywki czyli jak wymienić dwie wrzosów… zamotana, zaganiana Pączki […]
-
gofry
W zasadzie zastanawiam się czasem czy też macie taka przypadłość – jak oglądacie film w którym bohaterowie coś jedzą macie ochotę na to samo?Bohaterowie serialu który „katuję” namiętnie jedzą gofry. W związku z tym i mi się zamarzyły. Pożyczyłam gofrownicę, znalazłam przepis i mam w zasadzie jedno zdjecie tylko i to nadgryzionego gofra. Takie dobre […]
-
zaklinam wiosnę
bo mam już dość tej zimy. Dość -20, dość szczypiącego mrozu, derek końskich. Chcę by było zielono, by wychodziły piegi na twarzy a włosy fruwały na wietrze.W działaniach w zasadzie marazm, oglądam seriale, gotuję, piekę ale nic nowego.Po prostu czekam na lepszą pogodę a tymczasem czuję przesilenie mimo że za oknem mroźna zima.Więc jem szpinak, […]
-
Ryba wpływa na wszystko;]
Tak mówili w kampanii społecznej. Więc wiedziona tym tropem wymyśliłam walentynkową atrakcję. Będziemy robić sushi!Generalnie pomysł był z kosmosu bo nie miałam pojęcia jak się do tego zabrać. Ale magia internetu sprawiła że uzbrojona w listę produktów wyruszyłam do sklepu. Sushi for dummies, tak właściwie powinna się ta koncepcja nazywać. A jak się okazało to […]
-
W moim dzikim ogrodzie
gdzie liście dyni rosną jak szalone a dynie jeszcze bardziej, gdzie konopie są wielkości człowieka a słoneczniki przypominają drzewa nie było mnie już dawno.Przyjechałam i złapałam się za głowę, jak wszystko porosło, zarosło i jak dzikość ogrodu bucha na wszystkie strony.Po czasie siewów nastał czas zbiorów. Pojechaliśmy zebrać m. in. konopie włókniste bo nadszedł ich […]
-
bo to jest choroba
Siedzę wczoraj w domu, w sumie za wiele nie zadziałałam. Pokroiłam dwie suszarki grzybów, powidła śliwkowe w słoiki popakowałam. Nuda taka, pogoda nie nastarajała do innych aktywności.Ostatnio w ramach nudy oglądam stare odcinki „Kuchennych rewolucji”. Karola nie było, popijając herbatkę oglądałam stary odcinek.No i się zaczęło, pokazali przepis na kurczaka. Wcisnęłam pauzę, poszłam po kartkę […]
-
wekowa niedziela o smaku chili
Dzisiejsza niedzielę rano zanim oprzytomniałam wyobrażałam sobie tak – kanapa, koc, książka, herbata. Żadnych ciśnień, zaplanowanych prac.A potem przypomniałam sobie że mam w lodówce dwa wory papryki chili do przetworzenia… I tak czar prysł, przynajmniej do południa.Dwa lata temu zrobiliśmy rewelacyjne papryczki, zimą wyciągaliśmy ze słoika, napychaliśmy fetą, zawijaliśmy w boczek i tylko mruczeliśmy z […]
-
Porcja nr 2
Zgodnie ze wcześniejsza zapowiedzią wrzucam zdjęcia z kolejnych trzech modułów. Serowarstwa, łyżkarstwa i tkactwa. Co do komentarzy – beczki to kosmos faktycznie, w sumie dla przeciętnego śmiertelnika to warsztaty na zasadzie zobaczyć jak, bo wyrób w domu jest za skomplikowany po prostu. Aneta co do tego co będę odtwarzać sama – z gliny lepiłam wcześniej, […]
-
rolnik leży a mu rośnie;]
Rośnie, ja daleko mam do rolnika ale rośnie. Wszystko, głównie trawa i chwasty. Ale wczoraj był też dzień pierwszych plonów z siedliska. Rzodkiewek, rukoli, szpinaku. Pracy masa by mieć swoje warzywa, mniej wypasione niż w sklepach, ale takie nasze. Z naszej ziemi, no i bez chemii. Więc ich smak też niesamowity. W „międzyczasie” warsztaty wyjazdowe […]
-
to chyba choroba, dwa przepisy jako objaw
To całe gotowanie, pieczenie, pichcenie to choroba jest. Na pewno. Czwartek, nie wiadomo czemu budzę się parę minut po 5, przed Świnką Peppą, a zwykle to ona ściąga nas kwikiem rano. Karol też się budzi. Za oknem ciemno, tylko widać że śnieży. Pijemy kawę, sprawdzamy pocztę, gwarzymy. Wiadomo że dziś będę piekła chleb, ale to […]
-
snuję, wycieczkuję i gotuję
Osnułam. W końcu, w piątek. Ale po kolei.Wstałam w piątek rano i miałam cały dzień głupie wrażenie ze jest sobota. Wszystko takie „sobotnie” się wydawało, choć u mnie z dniami tygodnia zwykle bywa przedziwnie, zwykle mi wtorek „ucieka” i przeważnie nie wiem jaki jest dzień.I tak sobotnio działałam cały dzień, sobotnio uśmiechnęłam się do Karola […]
