Drogowy ma się rozumieć.
Wczoraj miały się odbyć warsztaty koralikowe, zwarta i gotowa zarezerwowałam sobie 1,5 godziny na dojazd i ruszyliśmy.
Po 2,5 h byliśmy już bardzo blisko ale droga na którą mieliśmy wyjechać zablokowana przez tiry. Zatem zawracamy, nici z warsztatów, powrót do domu. Po 4,5 h i przejechanych 40 km dopiero dotarliśmy do domu, przeczekaliśmy kolejne dwie godzin y by znów ruszyć do miasta i odwieźć mamę. Koszmar jakiś. Na warsztaty jak się okazało, nie dojechał nikt! Dobrze, że zostały przełożone i nie przepadły.
Poza tym z powodów pogodowych głównie czas mija w domu, na rękodzielniczych działaniach.


A jak wy sobie radzicie z zimą?
Zasypało was tak jak nas?
Przypominam o konkursie garnkowym!
Pozdrawiam ciepło





