7-15-2015 31 3

Śmieci, śmieci. W kalendarzu dwa razy w miesiącu oznaczony wywóz segregowalnych i zmieszanych. A nawet cztery, bo wywóz obu rodzajów mamy dwa razy w miesiącu. Mimo wielu starań nadal jest ich dużo. Czy da się inaczej? Czy da się być „niewyrzucaczem i niemarnowaczem”. Czy tak naprawdę opłaca się być ZEROWASTE? Powiem Wam szczerze, ze wkurza mnie gdy czytam takie bzdury.IMG_3349

Raz na jakiś czas mam przebłyski podjęcia działań bycia bardziej eko, staram się myśleć jednak na ten temat trzeźwo. Kalkulować opłacalność, nie tylko tę długofalową ale tę codzienną, namacalna, portfelową, policzalna w postaci peelenów.
Takim przebłyskiem było chodzenie do kontenera z kubłem na śmieci wyłożonym gazetą. Kiedyś się sprawdzało, czemu nie dziś? Dziś się nie sprawdza, bo kiedyś mi zwisało, ze z kontenera pod blokiem śmierdzi i że są muchy. Gdy stoi na moim podwórku, nie jest mi to obojętne, że będzie cuchnąć kolejne 2 tygodnie, zanim przyjadą śmieciarze, a potem będę musiała gruntownie wyszorować kontener zużywając kilkaset litrów wody i wysypać wapnem, po które będę musiała pojechać 15 km. Słabe, ja tego nie kupuję.
Większość śmieci segregowalnych u nas to kartony po mleku. Opakowania totalnie beznadziejne, wielomateriałowe, tektura, wewnątrz folia aluminiowa. U nas przynajmniej jedno, dwa dziennie. Butelka plastikowa jest znacznie logiczniejsza, ale mleko w butelce wymaga lodówki. Przy jednej butelce nie ma problemu, ale jeśli kupuję 12 litrów, to gdzie je trzymać? Większą lodówka? To z kolei większe zużycie prądu. Mlekomat – problem opakowania rozwiązany, ale pozostaje 28 km do niego w jedną stronę.

Wiecie czym jest odcisk węglowy?

To ślad ekologiczny jaki zostawia nasza działalność. Obejmuje on emisje dwutlenku węgla, metanu, podtlenku azotu i innych gazów cieplarnianych wyrażone jako CO2e. To suma emisji dwutlenku węgla, który został wyemitowany w związku z działalnością każdego z nas.
Zatem co z tego, że butelka wielorazowa w mlekomacie jeśli odcisk węglowy taki wielki?
Dokładnie tak samo rzecz się ma z wszelkimi bazarkami ekosreko, trendowymi i hipsterskimi, gdzie lansersko można kupić sobie ekoser, który przyjechał na targ 500 km w jedną stronę autem o spalaniu 12l/100km… Nie mówię by nie kupować, ale patrząc szerzej zakupy takiej nabierają innego kontekstu.

Dlaczego wspomniałam o „zerowaste” na początku wpisu? Bo zupełnie nie widzę opcji by tak żyć. Nie da się w 4 osoby, żyjąc normalnie wyprodukować słoika śmieci. Bo rozumiem, że o śmieci niesegregowalne w tym artykule chodzi. Banalne śmieci jak patyczki do uszu, blistry po tabletkach, bąbelkowe koperty, odpady których się nie segreguje w danym kraju, których wbrew pozorom pewnie słoik to jest tygodniowo;]
Często jest tak, że kupujemy produkt i rozpakowując go w domu dopiero odkrywamy jak został zapakowany. Nie przeskoczymy tego w sklepie, nie zajrzymy do zafioliowanego pudełka z kremem czy zaklejonej zabawki dla dzieci. Zresztą, nie żartujmy, że będziemy robić to po to, by sprawdzić ile wyprodukujemy śmieci przy zakupie.Choć myślę, że mój kolega farmaceuta miałby niezłą minę, gdyby przy okienku wycisnąć wszystkie tabletki z blistra do kieszeni i obciążyć „wyprodukowaniem” śmiecia farmaceutę;]
Nie lubię takiej ściemy jak ta w artykule, tak jak nie lubię dorabiania ideologii do wszelkich eko targów. Nie wierzę, że można nie produkować śmieci a przy tym utrzymywać jak najmniejszy odcisk węglowy.

IMG_3350
Co można zrobić realnie?

Można wziąć torbę na zakupy, wybrać łatwiej rozkładalne opakowanie, nie pakować jednej cytryny w torebkę foliową, nie kupić dziecku kolejnego badziewnego jaja niespodzianki. Zużyte ubrania wrzucić do kontenera, klamoty wystawić na OLX, zrobić niezbędne minimum.
Ale zrobić je tak, by nie popadać w paranoję. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

podobne wpisy