Tak mówili w kampanii społecznej. Więc wiedziona tym tropem wymyśliłam walentynkową atrakcję. Będziemy robić sushi!
Generalnie pomysł był z kosmosu bo nie miałam pojęcia jak się do tego zabrać. Ale magia internetu sprawiła że uzbrojona w listę produktów wyruszyłam do sklepu. Sushi for dummies, tak właściwie powinna się ta koncepcja nazywać. A jak się okazało to co na filmikach wygląda banalnie w rzeczywistości dalekie jest od „proste, miłe i przyjemne” a efekt odległy od ideału.. Ale nic to! Romantyczna kolacja z winem udała się i było cudnie! Ofiar brak, jedyne rany odniósł Karol który wsadził palce jak kroiłam sushi więc świętował z odświętnym plastrem w żyrafy (nie żeby te z Hello Kitty się skończyły;)




Dzis dla odmiany moje myśli zaprzątał łosoś. Jak to pięknie brzmi:D
No i efektem tych rozważań były pierogi z łososiem.
Jakby ktoś miał chęć podaję przepis
ok. 30 sztuk – na 4 osoby
Ciasto jak na pierogi – czyli mąka pszenna i ciepła woda, ociupinkę soli, zagnieść na sprężyste ciasto.
Farsz
opakowanie fety
30 dag wędzonego łososia
jajko
pieprz
łososia drobno posiekać, połączyć z pokruszoną fetą, dodać jajo, popieprzyć – nie solić bo jest wystarczająco słone!
Wycinać kółka, nadziewać, lepić. Gotować w wodzie jakieś 7 min od wypłynięcia – można wody nie solić.
Podawać okraszone masełkiem i posypane koprem.
