6-19-2015 31 3

Oto jest pytanie. W zasadzie chciałoby się rzec, że prosto od krowy. Ale jak się nie ma krowy, co wtedy? Wtedy moi mili zaczynają się schody. Nie chce się wierzyć, że w tak mlecznym regionie wejście w posiadanie mleka może być problematyczne, co? Ja bez mleka nie wyobrażam sobie życia, w naszym domu wypija się minimum litr dziennie mleka w czystej postaci. Jak sobie z tym radzimy?IMG_2810

Gdy się wyprowadzałam na wieś świeże mleko co dzień rano wydawało się oczywistością. Po krótkim czasie mieszkania na wsi znaleźliśmy sąsiadkę, co ma trzy krowy i karmi je sianem. Czy to ma jakieś znaczenie? Kolosalne. Mleko krów karmionych sianem pachnie inaczej. Jeśli ktoś uważa, że mleko wiejskie śmierdzi nie będę mówić mu, że nie ma racji. Mleko krów karmionych kiszonką ma dla mnie nieprzyjemny zapach. Stąd mega radocha, że krowy karmione są sianem. Na początku była sielanka, zimą było trudniej – pani wystawiała mleko koło godziny 16 na dwór, zanim dojechaliśmy po nie czasami pół butelki było zamrożonej… Potem nagle mleko zmieniło smak, zapach. Nie doszliśmy przyczyny, mleko może zmienić smak przed wycieleniem, przy chorobie, antybiotykach. Zrezygnowaliśmy i skończyła się sielanka. Zaczęło się ciąganie ze sklepu 10 l raz w tygodniu mleka w kartonie. Mleka z nazwy, bo niestety daleko mu do produktu, który daje krowa.

Wokół są też wielkie gospodarstwa, mające setki krów. Niestety zakup mleka u nich nie jest możliwy. Restrykcyjne zasady jakie mają, dotyczące ilości zakontraktowanego przez mleczarnię mleka nie pozwalają im na sprzedaż. Chore, ale prawdziwe…

To nas zmotywowało do posiadania krowy. Jednak od zakupienia cielaka do mleka długa droga. Mam nadzieję,  że lada dzień uda nam się zainseminować Mukkę i wtedy, w przyszłym roku będzie własne mleko. Prawdziwe, w dużej ilości. Będzie znów wiejskie masło, zsiadłe mleko latem. Własna śmietana, twarogi, sery. Ale to jeszcze długa droga, najpierw musi się udać skutecznie zainseminować, potem krowie wycielić. Naukę dojenia pomijam, bo na razie w tej materii mam lęki. Pańcia z miasta, bez doświadczeń wiejskich. Liczę na to, że do tego czasu ktoś mnie nauczy;]jersey-5

Wczoraj po raz pierwszy będąc w Białymstoku pojechałam po mleko do mlekomatu. W mieście bywamy raz w tygodniu, mniej więcej. Więc nie da się zrobić zapasów na dłużej. Ale może tymczasem jest to jakieś rozwiązanie. Droższe niż kartonowe, bo to 3 zł za litr. Ale zdecydowanie bliżej prawdy.
IMG_2809
Swoją drogą niezły kosmos, mieszkać na wsi a mleko świeże kupować 28 km dalej w mlekomacie…

podobne wpisy