gdzie liście dyni rosną jak szalone a dynie jeszcze bardziej, gdzie konopie są wielkości człowieka a słoneczniki przypominają drzewa nie było mnie już dawno.
Przyjechałam i złapałam się za głowę, jak wszystko porosło, zarosło i jak dzikość ogrodu bucha na wszystkie strony.
Po czasie siewów nastał czas zbiorów.
Pojechaliśmy zebrać m. in. konopie włókniste bo nadszedł ich czas. Porosły jak szalone. Chyba z 10 taczek albo lepiej ich przywieźliśmy, teraz rozłożone są do roszenia i czekam aż zostaną ode mnie odebrane na podstawie umowy kontraktacyjnej.
Więcej o projekcie w którym brałam udział możecie znaleźć tutaj Len i konopie
Dynie zaskoczyły mnie niesamowicie, rozrosły się na mega obszarze, na razie zebraliśmy te większe;] Jabłek też cała skrzynka, do tego słoneczniki. Słowem, żyć nie umierać!
Wracając też kupiliśmy prosto z pola wór ziemniorów, oj będzie do jedzenia na cała zimę!
Jedynie co psuje mój humor to zarazek który mnie dopadł. Mały wstrętny, przyniósł katar, ból głowy i ogólne beznadziejne samopoczucie. Ale leczę się dzielnie, czekam na świece Hopi, ale o tym innym razem!










