Większości z Was zostało jeszcze 7 tłustych miesięcy laby, braku stresów, jelitówek. 7 miesięcy do września, by rocznik 2012 został wtłoczony w tryby zbiorowej edukacji przedszkolnej. Większości – bo zdecydowana większość mam które znam, albo wybrała opcję babcia/ niania albo siedzi z pacholęciem w domu. 7 tłustych miesięcy, bez stresu, zastanawiania się, jak to będzie. Spróbuję Wam przetrzeć szlaki wcześniej. Piszę – spróbuję, bo nikt z nas nie wie, co się czai za zakrętem i jak będzie. Niemniej jednak obiecuję relacje z placu boju!
Lew oficjalnie został zapisany do przedszkola. Oficjalnie, bo nieoficjalnie siedzi jeszcze w domu. Muszę dopiąć parę tematów, zanim nastąpi godzina zero.
Jak każda matka mam jednak lęki. Różne takie.
Czy standardowe? Tego mam nadzieję, dowiem się od Was.
O tych strachach i lękach będę Wam pisać, może jak napiszę będę bać się mniej?
A zatem, strach pierwszy – indoktrynacja muzyczna.
Wiem, wiem, że według wielu to mało istotne.
Mi się wydaje bardzo ważne. Bo patrzę na to szerzej. W kontekście kształtowania gustu muzycznego i gustu w ogóle.
To trochę tak, jak z wybieraniem ładnych zabawek czy tworzeniem pokoju dziecka, tak by kształtować jego poczucie estetyki.
Puszczam dziecku taką muzykę, która według mnie jest fajna i wartościowa. To też taka muzyka, którą lubię. Nie puszczam smerfnych hitów i disco polo, bo nie lubię.
Stoję twardo na stanowisku, że bycie rodzicem nie polega na wiecznym ustępowaniu, zaciskaniu zębów i trawieniu tandetnej estetyki i kiczu.
Lew jako ulubioną piosenkę podaje OJCIEC – Waglewski Fisz Emade, tak wiem, mało adekwatne do wieku. Ale muzycznie fajne. Z przekazem.
Gdy był mały zamotany w chustę dygał ze mną w rytm dźwięków Dead Can Dance, a ta płyta z tym kawałkiem była naszym codziennym rytuałem. Potem okazało się, że bardzo fajnie się wycisza przy Dziczce.
Często też przychodzi po mnie na próby grupy w której śpiewamy pieśni tradycyjne. Od małego dużo mu śpiewałam, właśnie pieśni tradycyjnych. I np dzis wybiera Pieśni z Kożyna, podryguje i mówi, że ładne. A ja się cieszę, że mogę mu je pośpiewać, że mogłam ich nauczyć się u źródła kilka lat wstecz.

Wiem, że niestety nie mam na to wpływu, z czym na ustach wróci z przedszkola.
Obawiam się jednak poważnie, że będzie to „Będzie zabawa, będzie się działo”, „Ruda tańczy jak szalona” i dalej w ten deseń. I w ramach wyprawki do przedszkola na pewno zakupię również stopery do uszu.
Znam też inne przypadki, gdy czterolatka wraca do domu z próby chóru w przedszkolu i śpiewa
Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana,
Ach, jak wielka dziś twoja rana,
Jakże długo cierpienie twe trwa!
Tyle razy pragnęłaś wolności,
Tyle razy gnębił cię kat,
Ale zawsze czynił to obcy,
A dziś brata zabija brat!
I nie wiem co gorsze;]
Pozostanie mi jedynie cichą nadzieję, że wczesna edukacja nie wypaczy mu to estetyki i gustu muzycznego w późniejszym wieku…








