7-18-2014 31 3

Słowo „tężnia” kojarzyło mi się z dziadkami i kocem w kratę. Sanatorium dla zramolałych par. Piciem paskudnych wód i wysyłaniem pocztówek do krewnych. Chodzeniem na fajfy i na deptak.
Gołdap tężnie-2
Stąd też gdy usłyszałam o tężniach w Gołdapi, jakoś mnie to wcale nie ruszało. Przecież nie mam stu lat i perfum „Pani Walewska”…

Gołdap tężnie-1

Gołdap to miasteczko, z którego pochodzi moja mama i mieszka tam pół mojej bliskiej rodziny. Miasteczko, gdzie od dziecka spędzałam ferie i wakacje. Chodziłam nad rzekę, jeździłam minibusem i na workach wypełnionych słomą pokonywałam zimą „wąwóz”.
Nadal tam wracam, przynajmniej raz w roku. Spotkać bliskich, pooddychać dzieciństwem, odwiedzić stare kąty.
Gdy wczoraj pojechaliśmy na tężnie, byliśmy już na niedoczasie.
Z jęczącym zmęczonym małym bobkiem, po całym dniu atrakcji.

Gołdap tężnie-3

Bardzo żałowałam, że nie mam kilku godzin by się tam poprzechadzać. Powdychać, pooddychać.
Wciągnąć w nozdrza ten mikroklimat. Zachłysnąć się siedzeniem w szumie wody, poczytać na ławce książkę, zamknąć oczy pijąc kawę.
Marzenia sciętej głowy.
Bo w sumie trochę prawdy jest w tym, że to geriatryczna rozrywka. Dla matki i ojca niedostępna.
W takich chwilach jak tam w tężniach, na godzinę albo dwie bym się zamieniła. Nakręciła loki, pomalowała usta na czerwono. Za uszami skropiła „Panią Walewską”.
I przez godzinę albo dwie bym się rozkoszowała.
Ciszą i spokojem bycia starszą panią.

Gołdap tężnie-5

Gołdap tężnie-15

Gołdap tężnie-10

Gołdap tężnie-17

Gołdap tężnie-9

Gołdap tężnie-7

podobne wpisy