Osły w poznańskim ogrodzie zoologocznym miały się nad wyraz dobrze. Na tyle dobrze, że kopulowały na wybiegu. Bo zwierzęta muszą się czuć dobrze i komfortowo, by oddawać się przyjemnościom przedłużania gatunku. Tragedia i dramat. Radna PiS Lidia Dudziak interweniowała, bo poczuła się zgorszona. Pewnie część społeczeństwa również.
„Dzieci to oglądają! Przecież tak nie może być” powiedziała owa cnotliwa pani i wyraziła, ze widzi konieczność, by nie grzeszyły jawnie na oczach dzieci. Rozumiem, że bogobojna radna miała parcie na lans i szkiełko, bo w końcu może miała życiową szansę na zaistnienie. I gdyby skończyło się tylko na debilnym wniosku – bo ciężko powiedzieć inaczej – nie byłoby sprawy. Ale inni dali się porwać grze i osły rozdzielono.
Jak to jest, że w kraju w którym za wycieraczki wkłada się nam ulotki agencji towarzyskich a z billboardów patrzą na nas lubieżne oczy roznegliżowanych kobiet, bzykające się osły bulwersują?
Dlaczego można w reklamach pokazywać kobietę jako obiekt seksualny a naturalne popędy są wstydliwe? Was też to krępuje?
Jak daleko odeszliśmy od natury, gdzie na co dzień dzieci widziały jak się rodzą i umierają ludzie i zwierzęta. Jak nieprawdziwy jest świat w którym żyjemy, w którym robimy się purpurowi gdy musimy odpowiadać na prokreacyjne pytania.
Żyjąc blisko natury, będąc koniarzem tematy rozmnażania są takie jak każde inne. Koniarze przy herbatce rozmawiają o inseminacji czy punktach kopulacyjnych i nikt nie jest zażenowany.
Może dlatego mnie ta sytuacja bulwersuje. I to dość mocno. Że można dać się porwać retoryce rodem ze średniowiecza pani radnej.
Zmykam zamknąć kurnik, w obawie przed tym że Lidia Dudziak zapuka do drzwi mojego kurnika. Gdzie notorycznie kogut zielononóżek zwany Krzepisławem skacze na kurki.
I dziecko to widzi. I gęsi to widzą i naśladują.
Jak bzykają się ku chwale Pana i z jajek wykluwają się małe kurczaczki.






