Leniwy poranek, za oknem – 10. Piękne słońce gra na ścianach domu, pląsy w szlafrokach niczym pelerynach uskuteczniane przez małych. Zabawy z cieniem na ścianie. Wiele radości i śmiechu. I tak patrzę na te blond pukle, które żyją własnym życiem, lecę po aparat. Naciskam spust migawki, zatrzymuję ulotne chwile.
Te rozczochrane włosy, ulubiony szlafrok z Bamse, te beztroskie lata, zapamiętuje je, na potem. Chłonę takie momenty jak gąbka, każdego dnia. Staram się uwiecznić je, choć przeważnie jestem o krok za późno. Zapamiętuję w głowie choć wiem, że piękny to byłby kadr.
Gdy potem w dzień mam chwilę dla siebie, gdy Lew ma drzemkę, często sięgam do zdjęć właśnie. Mam taki rytuał, robię kawę i przenoszę się na ziemię. Do tej zawsze za mało wygłaskanej Buły. Oglądam nasze piękne fotoksiążki, rozmyślam.
I wtedy nie mam wątpliwości, co podarujemy w tym roku dziadkom Lwa.
Gdy byli u nas z wizytą widziałam z jaką pasją oglądali nasze fotoksiążki, jak nie mogli wyjść ze zdziwienia, że można zamówić takie cacko. Najprawdziwszą na świecie książkę!
Tak, cacko.
Wiem, że będą je oglądać tak często jak my. Że zabiorą idąc w gości, by pokazać znajomym ich wnusia. Że wieczorami z nostalgią obejrzą, ciepło myśląc co słychać u nas, zastanawiając się pewnie nie raz, co robi ten mały blond rozczochraniec.
Taki prezent to bezcenna pamiątka, to nie kolejny kubek czy bombonierka. To prezent z duszą.
Zwłaszcza jak z jego środka wypadnie jeszcze laurka zrobiona tymi małymi łapkami.
Myślę, że babciom zaszklą się oczy, a dziadkowie będą udawać, że im nie.
Jeśli chcecie podarować takie cacko dziadkom, zajrzyjcie na Printu
Jeszcze spokojnie zdążycie z zamówieniem, by dotarło do 21 stycznia.
Są też fajne promocje z tej okazji i spore rabaty!
Ja postawiłam na duży format 30×30 tym razem i przyznam szczerze, że nie mogę się doczekać!
A może macie inne ciekawe pomysły na prezent?



























