9-23-2015 31 3

Za mną zaledwie dwa starty w zawodach sportowych a wniosków o kiepskich stronach takiej rywalizacji już cała moc. Chcecie się dowiedzieć jak ludzie oszukują? Dlaczego organizatorzy zamiatają pod dywan kradzieże depozytów? Dlaczego zapraszają na zawody a jednocześnie zwyczajnie nie szanują zawodników? Skąd przekonanie półmaratończyka, że jest drugi po bogu? Jeśli tak, to wpis ten jest właśnie dla Was.11875379_1000448280006442_1131510628_n

Depozyt 

Jak nazwa wskazuje, depozyt służy do zdeponowania w nim rzeczy. Zanim jednak zdecydujemy się na pozostawienie w nim rzeczy, warto zapoznać się z regulaminem. A tam – jak w przypadku, który mnie dotknął osobiście – sformułowanie o tym, że organizator nie ponosi odpowiedzialności. Zanim więc zostawisz kluczyki od auta, portfel z dokumentami czy kurtkę zastanów się dwa razy. Czy zostawić pod krzakiem nie jest bezpieczniej.

Hajnówka, Puchar Polski Nordic Walking. Ostatnie minuty przed startem, Karol znikł z zasięgu wzroku i jestem skazana na skorzystanie z depozytu. Dziewczyna w depozycie pakuje moją nową techniczną bluzę, kupioną specjalnie na zawody w czarny wór, okleja numerem startowym który mam na piersi. Na podstawie tego numeru później mam go odebrać.
Schodzę z trasy, idę do depozytu. Szukają, nie mogą znaleźć. Liczę na to, że wśród tej hałdy worków po prostu ciężko znaleźć konkretny. Wtedy zauważam też, że nikt nie kontroluje żadnego wydawania tych worków, nie weryfikuje numeru startowego, wystarczy, że ktoś krzyczy z daleka numer i niefrasobliwe osoby obsługujące depozyt po prostu dają mu worek. Żadnej ewidencji. Nic, zero.
Ilość worków topnieje, mojego brak. Traktowana przy tym jestem jak natręt, który zawraca dupę. Z własnej inicjatywy muszę znaleźć spikera, organizatora by mi pomogli. By ktoś publicznie ogłosił, że zaginął depozyt.  Nikt nie przeprasza, wszyscy mają mój problem w nosie. Złodziejstwo zamiata się pod dywan.
W sumie szkoda, że to nie portfel z dokumentami, bo przyjechałaby policja i ktoś by się przejął i spiął pośladki by cokolwiek zrobić.
Zwłaszcza że w regulaminie jest wyraźnie napisane, że depozyt jest wydawany na podstawie numeru startowego. Jeśli został więc wydany wbrew regulaminowi – wszak byłam na trasie biegu jeszcze, dlaczego nikt nie poniósł konsekwencji?
Po zawodach wracam do domu, bez bluzy. Telefonicznie próbuję coś wskórać w Federacji Nordic Walking. Pierwszy telefon, pani nawet przejęta, obiecuje wyjaśnić szybko i się skontaktować. Później mailowo mnie zbywa brakiem czasu. Minęło 1,5 tygodnia od incydentu. I jestem  po prostu jeleniem, bez bluzy.

Oszuści


Impreza Białystok Biega, nordic walking potraktowane po macoszemu, ale o tym później. Nie ma klasyfikacji, nie ma pomiaru czasu.  Startuję. Nordic Walking jak sama nazwa wskazuje wymaga użycia kijków z którymi się idzie. Idzie, nie biegnie. Połowa idzie bez kijków, ale to male miki. Na trasie jest też starsza pani, która biegnie z kijkami. Chwilę idzie a potem bez zażenowania biegnie. Taka pani sporo ponad 50 +. Upomniana, czy jej nie wstyd – zbywa mnie sformułowaniem, że musi nadgonić. Tylko co? Oszukuje sama siebie, dla mnie to mega wiocha i obciach. Rozumiem, gdyby  było 100 tysięcy złotych do wygrania, że oszukuje z pazerności. Na ostatnim zakrecie przed metą jeszcze biegnie, niektórzy stojący ciut dalej widzą. W ogóle się nie krępuje. Wchodzi ze świetnym czasem, jako trzeci kijkarz. Dumna z siebie, wypina pierś by dostać medal.
Wchodzę tuż za nią, uczciwie przeszłam całą trasę, i choć to nieoficjalny sprawdzian, czuję się zawiedziona, że kłamstwo wygrywa.  Zresztą podbieganie widoczne było również ponoć wśród chodziarzy.
W Hajnówce na oficjalnych zawodach widziałam za krótkie kije, które były po prostu tylko atrapą a tak naprawdę ktoś oszukiwał idąc chodem sportowym.  Zdyskwalifikowano też na trasie kilka osób za podbieganie…
Karol czekał przy mecie w Białymstoku, komentarz ludzi z obsługi dotyczący biegaczy – jak co roku, więcej osób kończy bieg niż zaczyna… Nie ma chipów i mat na trasie kontrolujących, więc wyłaniają się przed finiszem i prą do mety. By dostać medal, za który zapłacili w pakiecie.11906174_663033927166969_1809751508_n

 

 „Drudzy po bogu”

W Hajnówce trasa była tak skonstruowana, że półmaraton był wielokrotnością pętli 5 km, plus mikro pętla. Tak więc startujący na krótkim dystansie byli mijani przez półmaratończyków.
Skąd się wzięło sformułowanie „drudzy po bogu”? Trasa momentami wąska, człek z kijami miejscami zajmował całą szerokość, był jeden odcinek tak wąski, ze się nie dało tam nadrobić czy wyprzedzić. Nie dało, zgodnie z zasadami fair play. Bo pogrywając nieuczciwie owszem. Na trasie jeśli ktoś chciał wyprzedzić wołał „lewa wolna” i w miarę możliwości wolniejszy człowiek sie przesuwał robiąc miejsce szybszemu. Przy szerokim dukcie to żaden problem, zwłaszcza, ze kilka osób szło koło siebie i np rozmawiało.
Nie mniej jednak zmuszanie zawodników do tego by się zatrzymali, bo półmaratończyk chce przejść jest bezczelne.
Okrzyk „lewa wolna”, nic się nie dzieje, nie mam jak dać lewej, chyba, że stanę bokiem i zatrzymam się by puścić zawodnika. Ponowny okrzyk. Nie mam jak zejść. Po tym pojawia się cała wiązanka, że „on” idzie półmaraton, że walczy o cenne sekundy, i że mam OBOWIĄZEK dać mu przejść”. Rozumiem, że tam gdzie jest taka opcja to tak, ale każdy z nas o coś walczy, o swoje cenne sekundy.
Półmaratończyk nie jest nadczłowiekiem, choć zaczynam się zastanawiać, że może jest, skoro jest przekonany, ze pośród 700 osób na trasie będę wiedziała, że idzie półmaraton wszak unosi się nad nim obłoczek splendoru i zajebistości.  A na czole ma wypisane „miszcz”.
Bardzo to było słabe zachowanie, zresztą nie jedyne na trasie w wykonaniu tych „szybszych”.

Brak szacunku dla zawodników

Tak jak wspomniałam wyżej, na niedzielnym Białystok Biega, 5 km Nordic Walking było potraktowane towarzysko. Choć zupełnie nie rozumiem zamysłu. Skoro w Hajnówce jak by powiedział Poznań była „wuchta wiary”, skąd przekonanie, że to się nie uda? Start płatny, znacznie mniej niż biegaczy, ale dla nas nie było nawet koszulek – był numer startowy, medal – w stosunku do biegaczy w wersji „uboga krewna”, bo nie był odlewem. Szczerze? Wolałabym zapłacić pełną sumę i być traktowana serio.
I w takim przekonaniu wyjechałam po skończonej trasie. Wieczorem obejrzałam telewizyjne wiadomości  Obiektyw, a tam prócz tego, że załapałam się na wypowiedź pojawia się również organizator Białystok Biega. Słucham i nie wierzę. I zastanawiam się skąd taka bezczelna ignorancja,

 Zachęcamy do tego, żeby się po prostu ruszać, nordic walking jest też tego znakomitą formą, ja mam taką cichą nadzieję, chociaż uważam, że to też jest fajna dyscyplina, ale uważam, że ci, którzy dzisiaj maszerują, za rok z nami pobiegną – mówi Grzegorz Kuczyński, prezes Fundacji Białystok Biega.

Jeśli zatem wśród czytelników mojego bloga są znajomi pana Grzegorza –  a jestem pewna, ze są, proszę mu przekazać ode mnie, że nie, nie pobiegniemy. Równie dobrze możemy wystartować w zawodach puszczania modeli kartonowych albo w turnieju tenisa stołowego.

Biegacz nie jest lepszym sportowcem, my na kijkach nie chodzimy z nimi dlatego, że aspirujemy do zostania runnerami.
Po prostu uprawiamy nordic walking, tak jak się uprawia kajakarstwo czy jeździectwo.
Jeśli się nas zaprasza na imprezę, to samemu sobie mówiąc takie bzdury strzela po prostu w kolano. Chyba, że to wynik niedotlenienia z przemęczenia.

Dziś cała Polska biega, wczoraj gotowała a jeszcze wcześniej tańczyła. Nie warto być ignorantem z klapkami na oczach, warto natomiast traktować poważnie i z szacunkiem drugiego człowieka.

Tyle w temacie ciemnych stron. Czy to znaczy, że więcej nie wystartuję? Raczej nie, jestem po prostu bogatsza o nowe doświadczenia.

Jedno, co jest pewne, że nigdy więcej nie dam się okraść w depozycie.

 

*filmik nakręciła Małgorzata Klimiuk;]

podobne wpisy