Potrzebuję atrament. Nie chcę zamawiać go w sieci, wysyłka jest w zbliżonej cenie do produktu. Jadę do najbliższego miasteczka, zahaczam o sklep papierniczy. Obsługuje mnie dziewczyna, obstawiam jej wiek na jakieś 25 lat.
– Dzień Dobry, czy jest atrament?
– yyyyy, tusz do pieczątek, tak?
– nie, atrament
-(chwila ciszy, oczy jak pięć złoty) yyy a co to jest atrament?
—-kurtyna—–

Czasami sobie myślę, że jestem jakaś niedzisiejsza. Przede mną ważny projekt, ważny koncept. Wydaje mi się, że nie zrealizuję go bez wiecznego pióra. Pióro jest, choć chciałabym takie same nowe. Moje ulubione dostałam w 95 roku. W czasach gdy egzaminy do ogólniaka pisało się jeszcze ręcznie, w czasach gdy pisało się, nie wybierało najlepszą odpowiedź i zaznaczało ją kółkiem.
Pamiętam, jak marzyłam o nim. Stało w witrynie sklepu dla plastyków i kosztowało krocie. Dostałam je za dobre świadectwo. Biały Parker z Małym Księciem, dziś jak się okazuje nie do odkupienia. Dziś powycierany, z pękniętą obudową. Dzielnie mi służył kilkanaście lat.
Piórem piszę od dziecka, odkąd w miarę mieściłam się w liniach ze szlaczkami, moi rodzice kupili mi pióro. Nie mam już tego pierwszego pióra, ale wiem, ze to był bordowy Hero, z miękką gumką do nabierania atramentu. Pamiętam uwalane atramentem ręce i wielką rewolucję piór na naboje. Wtedy miałam z kolei ręce w atramencie, bo namiętnie rozcinałam puste naboje, by wyciągnąć zeń kulki.

Na 18 urodziny dostałam kolejne pióro, zielone, z pozłacaną stalówką. Nie polubiliśmy się, jest po prostu pamiątką.
Dziś czuję, że jest ten moment w życiu, że potrzebuję nowego pióra.
I atramentu, niebieskiego.
Nie tuszu do pieczątek.

A Wy piszecie piórem? Czy pióro u Was raczej odeszło do lamusa? Czujecie klimat mojej nostalgii?
P.S. przejrzałam nawet zagraniczne portale, wiele bym dała za pióro z Małym Księciem w idealnym stanie, niestety posucha totalna.

Drewniany kajet ze zdjęć wygrałam w konkursie Drewutni Emila, ale grzech pisać w nim długopisem;]





