Kupujemy coraz więcej sprzętu AGD i RTV, bo jak twierdzą zgodnie serwisanci, takich urządzeń jak produkowano 15 lat temu już nie produkuje się. I zupełnie nie mają tu na myśli galopującego postępu technicznego, raczej fakt, że kiedyś produkowano sprzęt solidny, na lata, dziś produkuje się sprzęt który ma wytrzymać 2 lata gwarancji i finito. Czy to prawda? Czy warto przepłacać? Czy faktycznie taka gwarancja jest tym, co nam obiecują?
Odkurzacz automatyczny
Kupujemy razem z gwarancją, sprzęt jest drogi więc gwarancja dodatkowa na kolejne 3 lata jest proporcjonalnie wysoka. Naszą ochroną jest objęty sprzęt na 5 lat. Podczas dwuletniego okresu, jaki mamy „za darmo” odkurzacz psuje się sześciokrotnie. Z całego sprzętu zostaje tylko stara obudowa, wszystkie podzespoły zostają wymienione. Po dwóch latach, na gwarancji za którą zapłaciliśmy sprzęt psuje się raz. Czy opłacalne było wydawanie takiej kwoty? W tym przypadku średnio.
Kolejny odkurzacz automatyczny też ubezpieczyłam, mam go 3 miesiące i jest juz pierwszy raz w serwisie.
Iphone
Kupuję w sieci, proponują mi ubezpieczenie sprzętu, ale to dodatkowo miesięcznie wydatek do rachunku, w zasadzie 10 czy 20 zł miesięcznie to nie majątek, ale w skali roku to już wieksza kwota. Odpuszczam, poprzedni sprzet spisywał się bez zarzutu, nie upadł, działał świetnie. W pierwszych 4 miesiacach użytkowania telefon mi upada, pęka ekran, ale telefon działa. W kolejnym miesiącu oprogramowanie szwankuje, reklamuję, sprzęt wraca w stanie niezmienionym, bo w przypadku uszkodzeń mechanicznych najpierw muszę zapłacić za usunięcie uszkodzenia mechanicznego w autoryzowanym serwisie producenta, by móc reklamować „bebechy”. Koszt wymiany szybki jest równy kosztowi nowej słuchawki. Zostaję w ten sposób bez telefonu.
Telefon który mam obecnie ubezpieczyłam.
Kuchenka indukcyjna
Kosztuje 2500 zł. Gwarancja kosztuje 500 zł. Po podłączeniu psuje się w pierwszym tygodniu, po naprawie gwarancyjnej po kolejnym miesiącu mam znów wizytę serwisantów, którzy znów wymieniają to samo. Potem przez dwa lata w zasadzie jest spokój, trochę duzo pary jak otwieram piekarnik, jakaś ciepła metalowa ramka wokół. W zeszłym tygodniu dokonuje żywota. Jest dodatkowa gwarancja, przyjeżdża serwis. Stan kuchenki oceniają jako „śmietnik z tyłu budynku”, koszt naprawy przewyższa jej wartość. Ubezpieczyciel decyduje wymianę sprzętu na nowy, mam taką samą kwotę na wybór nowego sprzętu. Polisa, mimo, iż z 3 lat dodatkowych upłynęło tylko pół roku, według ubezpieczyciela przepada i nie przechodzi na nowy sprzęt.
Wolałabym wydać mniej na kuchenkę, ale nikt mi nie zwróci różnicy w cenie, nie mogę również wybrać kilku artykułów w ramach tej kwoty. Średnio mi się podoba to rozwiązanie, ale nie ma innej opcji.

Tak więc mam nową kuchenkę, ale ubezpieczenie nie jest w pakiecie. Decyduje jednak po przebojach, że wydam 500 zł i ubezpieczę.
Lodówka
Zanim kuchenka popsuła się na amen kupuję przez internet nową lodówkę, 3000 zł. Nie kupuję ubezpieczenia, bo to dodatkowe minimum 600 zł w opcji dodatkowych 3 lat. 780 zł w przypadku uszkodzeń mechanicznych – czyli huśtanie sie na drzwiach lodówki np.
W międzyczasie dzieje się cała historia z kuchenką, panowie z serwisu klarują mi że o rurek w nowych lodówkach z tyłu nawet nie można się dobrać, bo wszystko zapiankowane i zwykle nieprawialne.
Gorączkowo dzwonie na infolinię sklepu od lodówki z zapytaniem czy można dokupić ubezpieczenie. Można. Postanawiam nie huśtać się na drzwiczkach i wydać mniej. Klikam, płacę.
W międzyczasie z dystrybutora do wody zaczyna kapać woda…
Mam jeszcze trochę drobnicy z dodatkową gwarancja i bez. Czy polecam? Raczej chyba tak, po tym wszystkim co nas spotkało wolę dmuchać na zimne, zwłaszcza przy dużych kwotach. Nie polecam przy podejmowaniu decyzji sugerowania się opiniami z sieci o sprzęcie, rzeczony koszmar indukcyjny w sieci ma same peany. Ja nikomu bym nie poleciła indukcji z Electroluxa.
Z dodatkową gwarancją jest jak z assistance do auta. Zawsze wykupujemy assistance i zawsze wykorzystujemy. Zwykle do wezwania lawety. Samochód nie musi być wiekowy, by nagle się unieruchomił na trasie. A jednorazowa podróż lawetą pokrywa zwykle jego koszt.
A Wy kupujecie dodatkowe gwarancje? Korzystaliście z nich?





