Posiadanie psów w domu wiąże się z obowiązkami, brzmi jak truizm. Każdy o tym wie, jest to oczywiste. Co jest mniej oczywiste? Stopień czystości naszego domu. Możemy wycierać psie łapy za każdym razem a i tak na podłodze będzie piach, mnóstwo piachu. Jeśli się pomnoży to razy ilość psów, dodając większemu lub ruchliwszemu psu mnożnik dwa, do tego całość przemnoży przez posiadanie własnego podwórka – też mnożnik dwa to wyjdzie nam stopień czystości naszych podłóg. Im wyższy tym gorzej, gorzej dla nas oczywiście. Widząc zdjęcia mojej złai na kanapach, w domu zasypujecie mnie pytaniami, jak sobie radzę z utrzymaniem domu w czystości przy tylu psach? A może sobie w ogóle nie radzę?
W moim domu pies był zawsze, pomijając krótkie epizody między nimi. Jeśli coś się ma na co dzień, to nie szokuje. Pamiętam, gdy wprowadziliśmy się do Stajni Zamczysk, i przez 7 miesięcy mieliśmy dom bez psa. Potem pojawiła się Buła a ja doznałam szoku jak zmienia się czystość moich podłóg. Potem pojawiały się kolejne psy, a ja zaczynałam załamywać ręce.
Co prawda na co dzień śmigał samojezdny odkurzacz, ale przy tylu psach, on kończył a już było dokładnie jak chwilę wcześniej, do tego w połowie odkurzania zbiornik był pełen, kurz fruwał wszędzie a ja miałam wrażenie, że jego zamiatanie powoduje, że lawinowo rośnie ilość mięciutkiej kurzowej warstwy na meblach.
Przez 3 lata przetestowałam dużo różnych rozwiązań, włącznie z odkurzaczami przemysłowymi, mopami parowymi. Moje kanapy przestały być butelkowozielone a zaczynały być lekko białe, a ja przestałam wkładać ciemne ubrania i na nich siadać.
Po chwili również byłam dobrze zamaskowana i przypominałam włochatego psa. Albowiem Graham i Buła to typowe kanapowce i tylko budowanie zasieków z krzeseł i innych mebli zniechęca je do spania na miękkich meblach.

Znalezienie idealnego odkurzacza trochę trwało, ale za to mam sprzęt, który spełnia wszystkie moje wymagania. Odkurza meble, pierze tapicerkę, odkurza podłogi i je myje. Za jednym zamachem. Wiem, wiem, że można sobie najpierw odkurzyć zwykłym, potem podłogę przelecieć mopem, potem środkiem piorącym gąbeczką tapicerkę.
Ja wolę rozwiązania szybsze i takim rozwiązaniem jest Odkurzacz THOMAS AQUA + PET & FAMILY
Największe zalety według mnie:
–odkurzacz bezworkowy – nie muszę pamiętać o tym by kupić worek, nie muszę odkurzać z przepełnionym workiem, bo zapomniałam. Odkurzacz bezworkowy to również oszczędność pieniędzy, nie ponosimy dodatkowych kosztów eksploatacji. A u mnie w domu worki zapełniają się błyskawicznie.
– filtr wodny, na wylocie otrzymujemy czyste powietrze dodatkowo nawilżone. Podczas odkurzania nie ma zapachu kurzu, pachnie czystością.
– moc – na zakresie niepełnym ssie jak szalony
– długość kabla – nic mnie bardziej nie irytowało jak fakt, że trzeba się trzy razy przepiać by odkurzyć salon.
– wiele funkcji w jednym sprzęcie – nie muszę dodatkowo mieć sprzętu piorącego, mopa parowego. – oszczędność czasu – jedną końcówką i za jednym zamachem odkurzam i myję podłogę
– metalowa rura – lubię rzeczy mocne i trwałe
Wady:
– odkurzacz jest nieco ciężki, na szczęście ma kołka, dobrze jeździ i nie trzeba go nosić;
– potrzebne dodatkowe miejsce – wielofunkcyjność powoduje, że mamy dużo dodatkowych końcówek, na które musimy wygospodarować przestrzeń.

Ja swój sprzęt dodatkowo wyposażyłam w szczotkę do czyszczenia parkietów – AquaStealth – z funkcją jednoczesnego odkurzania, zmywania i osuszania. Przy jej użyciu możemy umyć podłogę dowolnym środkiem czyszczącym. W zależności od rodzaju powierzchni – płytki czy drewno przyczepiamy na rzep szmatkę z mikrofibry a do zbiornika wlewamy płyn. To przewaga nad mopami parowymi, gdzie myjemy podłogę samą wodą. Moje podłogi drewniane są olejowane, więc myję je roztworem specjalnego mydła do podłóg z wodą. Kafelki i panele myję z kolei płynem kolorowym i pachnącym.
Po skończonym odkurzaniu opróżniamy pojemnik z brudną wodą – do kanalizacji – lub jak w przypadku takim jak u nas, gdy mamy przydomową oczyszczalnię ścieków – do wiadra z kompostem. I w ten sposób mamy odkurzacz gotowy do następnego użycia a roztocza nie namnażają nam się w worku pełnym kurzu.


Niestety tak wygląda rzeczywistość przy psach, gdy wpadają mi wszystkie do wiatrołapu, mam plątaninę łap i ogonów i juz nie wiem, czy komuś wytarłam dwa razy tę samą łapę a ktoś znów zostawi całe błoto na kanapie. Jeśli szukacie fajnego prezentu na gwiazdkę, dla kogoś kto lubi mieć czyste podłogi – będzie wniebowzięty.




