Pamiętacie jak zbierało się pod blokiem krzemienie? I rozniecało nimi iskry na niby? Krzemień mama wyciągała potem z pralki, bo przecież trzeba było zabrać go do domu. Pamiętacie jak zazdrościliście Krzyśkowi huby? Że ma taką ekstra, prosto z lasu? Ja pamiętam! I może dlatego kręcą mnie takie klimaty!
W weekend poznałam najlepszego survivalowca w Polsce, Bartosza Gorayskiego (zobaczcie jego filmy!!!).
Spotkanie to, prócz tego, że zaowocowało pomysłem na świetny projekt dla Was, było wręcz magiczne.
Mieliśmy możliwość spróbowania rozniecania ognia za pomocą łuku ogniowego jak i przy pomocy dwóch kawałków drewna i kawałka sznurka.
Brzmi niesamowicie, prawda? Ale dopiero jak się poczuje i zrobi to samemu, człowiek XXI wieku czuje wielką satysfakcję.
Lew również stał niczym urzeczony!
Jeśli chcielibyście zakosztować wraz z nami i Bartoszem Gorayskim takiej przygody zapraszam!
A więcej szczegółów w zakładce WARSZTATY na blogu!








